DMAA: działanie i efekty w kulturystyce

DMAA (1,3-dimetyloamyloamina, metyloheksanamina) to stymulant, który na początku drugiej dekady XXI wieku był jednym z najpopularniejszych składników przedtreningówek i spalaczy tłuszczu. Dawał silne pobudzenie i skupienie, ale szybko pojawiły się doniesienia o udarach, zawałach i zgonach. Dziś jest zakazany w suplementach w wielu krajach, w tym w Polsce.

Mimo to wciąż wraca na rynek pod innymi nazwami. Opisujemy, czym jest DMAA, jak działa, jakie ma skutki uboczne i dlaczego zniknęła z legalnej sprzedaży.

Co to jest DMAA i skąd się wzięła w suplementach?

DMAA to prosta amina alifatyczna o budowie i działaniu zbliżonym do amfetaminy, choć słabszym. W latach 40. XX wieku firma Eli Lilly opatentowała ją jako lek obkurczający śluzówkę nosa i sprzedawała w inhalatorach pod nazwą Forthane. Lek wycofano z rynku na początku lat 80., a substancja na ponad dwie dekady zniknęła z obrotu.

Powrót nastąpił w 2006 roku, gdy DMAA wprowadzono do suplementów pod nazwą „geranamina”. Producenci twierdzili, że jest naturalnym składnikiem olejku z pelargonii (geranium), dzięki czemu mogli traktować ją jak ekstrakt roślinny, a nie syntetyczny lek. W ciągu kilku lat DMAA trafiła do setek produktów, z których najbardziej znany był amerykański Jack3d.

Czy DMAA naprawdę pochodzi z geranium?

Nie ma na to wiarygodnych dowodów. Niezależne analizy olejku i liści pelargonii nie wykrywały DMAA albo znajdowały ją w śladowych ilościach, które mogły wynikać z zanieczyszczenia próbek. Amerykańska FDA uznała, że nie ma rzetelnych danych naukowych potwierdzających naturalne występowanie DMAA w geranium, a substancja dodawana do suplementów jest syntetyczna.

Ma to znaczenie praktyczne do dziś. Na etykietach produktów z nielegalnych źródeł DMAA często nie występuje pod własną nazwą, tylko jako „ekstrakt z geranium”, „olejek z pelargonii”, „geranamina”, „metyloheksanamina” lub 1,3-DMAA. Sama obecność ekstraktu z geranium w składzie nie oznacza DMAA, ale bez analizy laboratoryjnej nie da się tego wykluczyć.

Jak działa DMAA i jakie daje efekty?

DMAA działa jako pośredni sympatykomimetyk. Zwiększa stężenie noradrenaliny w szczelinach synaptycznych i obkurcza naczynia krwionośne, a według badań laboratoryjnych wpływa też na transporter dopaminy w sposób podobny do amfetaminy. Okres półtrwania wynosi około 8-9 godzin, więc działanie utrzymuje się przez dużą część dnia.

Użytkownicy opisywali przede wszystkim silne pobudzenie, poprawę koncentracji i nastroju, zmniejszenie apetytu oraz uczucie „tunelowego” skupienia podczas treningu. W małych badaniach finansowanych częściowo przez producentów suplementów DMAA w połączeniu z kofeiną nieznacznie podnosiła wydatek energetyczny i ciśnienie krwi. Nie ma natomiast rzetelnych badań wykazujących, że poprawia siłę, wytrzymałość czy skład ciała.

Najbardziej spójny wynik tych badań dotyczy właśnie ciśnienia. Już pojedyncza porcja DMAA podnosiła ciśnienie skurczowe w ciągu godziny, a dodatek kofeiny ten efekt wzmacniał. W warunkach laboratoryjnych, u młodych i zdrowych ochotników w spoczynku, wzrost nie był dramatyczny. W realnym treningu ciśnienie i tak rośnie z powodu wysiłku, więc oba bodźce się sumują.

Cecha

DMAA

Kofeina

Mechanizm

uwalnianie noradrenaliny, obkurczanie naczyń

blokowanie receptorów adenozynowych

Okres półtrwania

ok. 8-9 godzin

ok. 4-6 godzin

Wpływ na ciśnienie

wyraźny, nasilany przez kofeinę

umiarkowany

Dowody na poprawę wyników sportowych

brak rzetelnych danych

dobrze udokumentowane

Status w suplementach w Polsce

zakazana

dozwolona

Skutki uboczne DMAA: udary, zawały i zgony

Lista działań niepożądanych DMAA wynika z jej działania na układ krążenia. Obkurczanie naczyń i wzrost ciśnienia, szczególnie podczas intensywnego wysiłku, w upale i przy odwodnieniu, tworzą warunki do najpoważniejszych powikłań. W opisach przypadków i zgłoszeniach do urzędów najczęściej pojawiały się:

  • udary krwotoczne, w tym u młodych, wcześniej zdrowych osób,

  • zawały serca i nagłe zatrzymanie krążenia podczas lub po wysiłku,

  • groźne zaburzenia rytmu serca,

  • uszkodzenie wątroby i ostra niewydolność nerek przy przegrzaniu organizmu,

  • niepokój, drażliwość, bezsenność i objawy psychotyczne przy dużych ilościach.

Największy rozgłos zdobyły trzy zgony. W 2011 roku dwóch żołnierzy armii amerykańskiej zmarło na zawał serca po treningu, a w ich organizmach wykryto DMAA. W 2012 roku podczas maratonu londyńskiego zmarła 30-letnia biegaczka, która przed startem wypiła napój z przedtreningówką zawierającą DMAA. Brytyjski koroner uznał, że substancja w połączeniu z wysiłkiem przyczyniła się do śmierci.

Udary krwotoczne po DMAA tłumaczy się nagłym skokiem ciśnienia, który może doprowadzić do pęknięcia naczynia w mózgu. Część poszkodowanych miała nierozpoznane wcześniej tętniaki lub malformacje naczyniowe, o których nie wiedziała. Takie zmiany przez lata nie dają objawów, a ujawniają się właśnie przy gwałtownym wzroście ciśnienia.

Szczególnie niebezpieczne jest łączenie DMAA z kofeiną i innymi stymulantami, które sumują wpływ na ciśnienie i tętno. Ryzyko rośnie też u osób z nadciśnieniem, chorobami serca, przyjmujących leki przeciwdepresyjne lub stosujących sterydy anaboliczne.

DMAA w kulturystyce: przedtreningówki, spalacze i nowe zamienniki

W środowisku kulturystycznym DMAA miała opinię jednego z najmocniejszych legalnych stymulantów, a starsze przedtreningówki z nią w składzie do dziś bywają wspominane z sentymentem. Wykorzystywano ją zarówno przed treningiem, jak i w spalaczach na redukcji, często razem z kofeiną, johimbiną i synefryną. Po wprowadzeniu zakazów DMAA nie zniknęła całkowicie, tylko przeniosła się do nielegalnej sprzedaży internetowej.

Na redukcji przyciągało przede wszystkim tłumienie apetytu i poprawa nastroju przy niskokalorycznej diecie. Te same warunki zwiększają jednak ryzyko: zawodnik w końcówce przygotowań jest często odwodniony, ma obniżony poziom elektrolitów i trenuje w stanie przewlekłego zmęczenia. Jeśli do tego dochodzą sterydy anaboliczne, clenbuterol czy hormony tarczycy, układ krążenia pracuje pod obciążeniem, na które DMAA nakłada kolejny bodziec.

Czym są DMHA i DMBA, następcy DMAA?

Po zakazie DMAA producenci szybko sięgnęli po podobne aminy. Najbardziej znane to DMHA (2-aminoizoheptan, oktodryna) i 1,3-DMBA (AMP citrate). Mają zbliżoną budowę i podobny mechanizm działania, ale jeszcze mniej danych o bezpieczeństwie niż DMAA, bo nigdy nie były przedmiotem współczesnych badań klinicznych.

FDA wydawała ostrzeżenia dotyczące suplementów z DMBA w 2015 roku i z DMHA w 2019 roku, uznając je za nielegalne składniki suplementów. Dla użytkownika oznacza to, że produkt reklamowany jako „bez DMAA” może zawierać substancję o tym samym profilu ryzyka. Etykiety takich preparatów często posługują się nazwami chemicznymi lub handlowymi, które niewiele mówią przeciętnemu kupującemu.

Status prawny DMAA w 2026 roku i kontrola antydopingowa

W kwietniu 2013 roku FDA uznała DMAA za nielegalny składnik suplementów diety, a produkty ją zawierające zaczęto wycofywać z rynku.

Podobne kroki podjęło wiele państw, m.in. Wielka Brytania, Kanada i Australia. W Polsce Zespół ds. Suplementów Diety przy Głównym Inspektorze Sanitarnym wskazał DMAA wśród składników, których nie wolno stosować w suplementach. Departament Obrony USA wpisał ją na listę substancji zakazanych dla żołnierzy.

Mimo zakazów DMAA regularnie pojawia się w unijnym systemie wczesnego ostrzegania o niebezpiecznej żywności (RASFF). Zgłoszenia dotyczą najczęściej przedtreningówek i spalaczy sprowadzanych spoza Unii, zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych, i zamawianych przez internet. Kupujący zwykle nie ma możliwości sprawdzenia, czy produkt nie znalazł się na takiej liście.

Dla sportowców sprawa jest jednoznaczna. Metyloheksanamina znajduje się na liście substancji zakazanych WADA w klasie S6 (stymulanty) i jest zabroniona w okresie zawodów. Około 2010-2012 roku była jedną z najczęściej wykrywanych substancji w kontrolach antydopingowych, a wielu zawodników tłumaczyło się nieświadomym przyjęciem w suplemencie. Takie wyjaśnienia rzadko chroniły przed dyskwalifikacją, bo zawodnik odpowiada za to, co przyjmuje.

Przy produktach kupowanych z nieznanych źródeł ryzyko jest podwójne: niezadeklarowana DMAA lub jej zamiennik może wywołać pozytywny wynik kontroli, a jednocześnie nikt nie gwarantuje, ile substancji faktycznie znajduje się w porcji. Analizy przedtreningówek z nielegalnych źródeł wielokrotnie wykazywały zawartość odbiegającą od deklarowanej. DMAA to przykład substancji, która trafiła do suplementów dzięki luce prawnej, a zniknęła z legalnego rynku dopiero po serii poważnych powikłań. Silne pobudzenie, które oferowała, nie przekładało się na udokumentowane korzyści sportowe, za to wiązało się z realnym ryzykiem dla serca i mózgu, szczególnie podczas intensywnego wysiłku.