Co to jest Metribolone i skąd pochodzi?
Metribolone, znany też jako Methyltrienolone, potocznie "doustny trenbolon" (lub pod kodem badawczym R1881) to jeden z najsilniejszych syntetycznych sterydów anabolicznych, jakie kiedykolwiek opisano. Lekiem nigdy nie został, bo badania kliniczne przerwano z powodu ciężkiej toksyczności dla wątroby przy bardzo małych dawkach. Opisujemy, czym jest, jak działa, jakie niesie skutki uboczne i dlaczego mimo to pojawia się w kulturystyce.
Metribolone to wyjątkowo silna pochodna 19-nortestosteronu, czyli Nandrolonu, która nie ulega aromatyzacji. Od Trenbolonu różni się grupą metylową w pozycji 17-alfa, która chroni cząsteczkę przed rozkładem w wątrobie i umożliwia podanie doustne. Drugą cechą budowy jest układ trzech wiązań podwójnych w szkielecie steroidowym (struktura trienolowa), od którego pochodzi nazwa związku. Pierwsze publikacje na jego temat pojawiły się w 1965 roku, a opracowano go w laboratoriach francuskiej firmy Roussel Uclaf, tej samej, która stworzyła Trenbolon.
Metribolone wiąże się wyjątkowo silnie zarówno z receptorem androgenowym, jak i z receptorem progesteronowym. Po związaniu z receptorami w tkankach obwodowych, m.in. w mięśniach, uruchamia transkrypcję genów odpowiedzialnych za syntezę białek i sprzyja zatrzymywaniu azotu w organizmie, czyli dodatniemu bilansowi azotowemu. Nie przekształca się przy tym w estrogeny ani w metabolity o działaniu estrogennym. Ta sama grupa metylowa, która zapewnia biodostępność doustną, odpowiada jednak za silne obciążenie wątroby.
Pod koniec lat 60. i na początku 70. Metribolone testowano u kobiet z zaawansowanym rakiem piersi, bo androgeny stosowano wtedy w leczeniu tego nowotworu. Związek działał, ale u pacjentek pojawiały się objawy uszkodzenia wątroby, w tym żółtaczka cholestatyczna, nawet przy dawkach liczonych w mikrogramach. Badania przerwano i Metribolone nigdy nie trafił do sprzedaży jako lek.
Do czego naukowcy używają nazwy: R1881?
Kariera kliniczna się skończyła, a laboratoryjna dopiero się zaczęła. Metribolone nie jest rozkładany przez enzymy obecne w tkankach i nie przechodzi w dihydrotestosteron, więc jego działanie w hodowlach komórkowych jest stabilne i łatwe do zmierzenia. Te cechy sprawiły, że od połowy lat 70. stał się wzorcowym ligandem w badaniach nad receptorem androgenowym, w tym nad tym, jak androgeny pobudzają syntezę białek w komórkach oraz wpływają na tkankę mięśniową i kostną.
Znakowany radioaktywnie R1881 do dziś służy do pomiaru liczby receptorów androgenowych w tkankach, w tym w komórkach raka prostaty. W tysiącach publikacji naukowych pojawia się właśnie pod tym kodem, co bywa źródłem nieporozumień: wyniki badań na hodowlach komórkowych nie mówią nic o bezpieczeństwie stosowania u ludzi.
Jak działa Metribolone na receptor androgenowy i inne receptory?
W badaniach na zwierzętach Metribolone wykazywał od 120 do 300 razy silniejsze działanie anaboliczne i od 60 do 70 razy silniejsze działanie androgenne niż Methyltestosterone. U ludzi tak dramatycznych proporcji nie potwierdzono, ale nawet ostrożne szacunki stawiają go wśród najsilniejszych znanych androgenów. Problem polega na tym, że nie działa wyłącznie na receptor androgenowy.
Ta szeroka aktywność odróżnia Metribolone od większości sterydów i jest jednym z powodów, dla których trudno przewidzieć jego działanie u konkretnej osoby. Dochodzi do tego silne hamowanie osi podwzgórze-przysadka-jądra: produkcja własnego testosteronu spada bardzo szybko, a jej powrót po odstawieniu może trwać długo.
Skutki uboczne Metribolone: wątroba, serce i układ hormonalny
Hepatotoksyczność to najlepiej udokumentowany problem, bo właśnie ona zatrzymała badania kliniczne. Metribolone jest wielokrotnie silniejszy od innych doustnych sterydów 17-alfa-metylowanych, a w tej samej proporcji rośnie jego toksyczność. Najpoważniejsze zagrożenia związane z tą substancją to:
-
cholestaza, czyli zastój żółci, objawiająca się żółtaczką, świądem skóry i ciemnym moczem.
-
wzrost enzymów wątrobowych i bilirubiny, a przy dłuższym stosowaniu ryzyko plamicy wątrobowej i guzów wątroby.
-
gwałtowne pogorszenie profilu lipidowego, ze spadkiem cholesterolu HDL i wzrostem LDL.
-
wzrost ciśnienia tętniczego i obciążenie mięśnia sercowego.
-
głębokie zahamowanie własnej produkcji testosteronu i ryzyko długotrwałego hipogonadyzmu.
-
nasilone objawy androgenne: trądzik, łysienie, a u kobiet nieodwracalna wirylizacja.
Użytkownicy opisują też efekty znane z trenbolonu: bezsenność, nocne poty, drażliwość, agresję i wahania nastroju. W relacjach powtarza się, że działania niepożądane pojawiają się szybko i są nieproporcjonalnie silne w stosunku do krótkiego czasu przyjmowania.
Uszkodzenie wątroby przez sterydy często długo nie daje objawów. Żółtaczka pojawia się zwykle wtedy, gdy zastój żółci jest już zaawansowany, a hospitalizacje z powodu cholestazy po sterydach doustnych bywają długie i wymagają leczenia specjalistycznego.
Metribolone w kulturystyce: dlaczego ma opinię „najsilniejszego sterydu”?
W środowisku kulturystycznym Metribolone funkcjonuje jako ciekawostka i synonim skrajnego ryzyka. Opinię najsilniejszego sterydu zawdzięcza danym z badań na zwierzętach i pokrewieństwu z trenbolonem. Na forach opisywany jest jako środek o bardzo szybkim przyroście siły, twardości mięśni i braku retencji wody, bo nie przekształca się w estrogeny.
Jak Metribolone trafia do obrotu w suplementach?
Metribolone nie jest produkowany przez żadną firmę farmaceutyczną, więc wszystko, co krąży na rynku, pochodzi z nielegalnych laboratoriów. W przeszłości wykrywano go w produktach sprzedawanych jako „prohormony” czy suplementy na masę, czasem bez informacji na etykiecie. Osoba kupująca rzekomo legalny suplement mogła w ten sposób przyjmować jeden z najbardziej hepatotoksycznych sterydów.
Przy związku działającym w mikrogramach precyzja produkcji ma ogromne znaczenie. Nielegalne laboratoria rzadko dysponują wagami i procedurami pozwalającymi odważyć tak małe ilości substancji, więc zawartość w tabletce może się różnić wielokrotnie. Dla zdrowia oznacza to, że ryzyko uszkodzenia wątroby jest nie tylko wysokie, ale też nieprzewidywalne.
Metribolone a kontrole antydopingowe?
Metribolone znajduje się na liście WADA w klasie S1.1 (egzogenne sterydy anaboliczne) i jest zakazany przez cały rok. Był przyczyną głośnych przypadków dopingu, m.in. u greckich sportowców przed igrzyskami w Pekinie w 2008 roku. Laboratoria wykrywają jego metabolity w moczu, a nowoczesne metody wydłużają okno wykrywalności sterydów doustnych z kilku dni do kilku tygodni.
Długie okno wykrywalności wynika z analizy metabolitów długo zalegających w organizmie, a nie samej substancji macierzystej. Dla zawodnika oznacza to, że krótkie przyjmowanie Metribolone nawet na długo przed startem może skończyć się pozytywnym wynikiem kontroli. Dodatkowym ryzykiem są suplementy zanieczyszczone tym sterydem: przepisy antydopingowe przewidują odpowiedzialność zawodnika niezależnie od tego, czy wiedział o obecności substancji w produkcie.
Status prawny Metribolone i czego nie mówią opisy na forach
Metribolone nie jest zarejestrowanym lekiem w żadnym kraju. W Stanach Zjednoczonych należy do substancji kontrolowanych z wykazu III. W Polsce wprowadzanie do obrotu substancji o działaniu leczniczym bez pozwolenia jest naruszeniem prawa farmaceutycznego, a sprzedaż sterydów pod postacią suplementów diety dodatkowo narusza przepisy o bezpieczeństwie żywności.
Opisy na forach rzadko poruszają kilka faktów, które mają podstawowe znaczenie dla oceny ryzyka:
-
jedyne dane kliniczne o stosowaniu u ludzi pochodzą sprzed ponad 50 lat i zakończyły się przerwaniem badań z powodu toksyczności.
-
hepatotoksyczność wystąpiła u pacjentek pod stałą kontrolą lekarską, przy dawkach dobieranych przez badaczy.
-
nie istnieje żaden preparat o kontrolowanej jakości, więc każde źródło jest nielegalne.
-
popularne środki „osłaniające wątrobę” nie mają udowodnionej skuteczności w zapobieganiu cholestazie po sterydach.
Te informacje nie wynikają z ostrożności czy moralizowania, tylko z historii samej substancji. Metribolone jest ważnym narzędziem badawczym w laboratoriach, ale jego profil bezpieczeństwa u ludzi okazał się na tyle zły, że przemysł farmaceutyczny zrezygnował z niego już na etapie badań klinicznych. Każdy, kto ma objawy ze strony wątroby po przyjmowaniu sterydów, powinien jak najszybciej zgłosić się do lekarza i poinformować o przyjmowanych substancjach.