T4 (Lewotyroksyna): działanie i skutki uboczne
T4, czyli tyroksyna, to główny hormon wytwarzany przez tarczycę, a jej syntetyczna postać, lewotyroksyna, należy do najczęściej przepisywanych leków na świecie. Miliony osób przyjmują ją codziennie z powodu niedoczynności tarczycy. W kulturystyce T4 pojawia się w innym kontekście: jako środek przyspieszający metabolizm na redukcji. Opisujemy, czym jest T4, jak działa, jakie efekty i skutki uboczne niesie przyjmowanie hormonu bez wskazań oraz dlaczego to jedna z bardziej ryzykownych praktyk w sportach sylwetkowych.
Co to jest T4 i czym różni się od T3?
Tarczyca wytwarza dwa hormony: tyroksynę (T4) i trijodotyroninę (T3). Liczby w nazwach oznaczają liczbę atomów jodu w cząsteczce. Około 80-90% hormonów produkowanych przez tarczycę to T4, ale to T3 jest postacią aktywną, która wiąże się z receptorami w jądrach komórek i reguluje tempo przemiany materii. T4 działa więc głównie jako prohormon, magazyn, z którego tkanki same wytwarzają T3 w miarę potrzeby.
Przekształcanie T4 w T3 odbywa się dzięki enzymom zwanym dejodynazami, obecnym m.in. w wątrobie, nerkach, mięśniach i mózgu. Organizm reguluje ich aktywność, więc przy niedoborze kalorii, chorobie czy dużym stresie zwalnia przemianę T4 w T3 i zwiększa wytwarzanie nieaktywnej postaci odwrotnej (rT3). To mechanizm oszczędzania energii, który dobrze znają osoby na długiej redukcji.
Zjawisko to opisano też u sportowców. W obserwacji naturalnego kulturysty, którego przez pół roku przygotowań do zawodów regularnie badano, stężenie T3 wyraźnie spadło w trakcie redukcji i wróciło do normy dopiero kilka miesięcy po starcie, gdy kaloryczność diety wzrosła. To prawidłowa reakcja zdrowego organizmu, a nie choroba wymagająca leczenia.
Jak działa lewotyroksyna w leczeniu niedoczynności tarczycy?
Lewotyroksyna jest identyczna z naturalną T4. W Polsce dostępna jest na receptę, m.in. jako Euthyrox i Letrox.
Ma długi okres półtrwania, wynoszący około 7 dni, dlatego przyjmuje się ją raz dziennie, a stężenie we krwi pozostaje stabilne. Na jej wchłanianie wpływają kawa, wapń, żelazo, białko sojowe i leki zmniejszające kwasowość żołądka, dlatego przyjmuje się ją na czczo. Lekarz dobiera ilość na podstawie badania TSH, czyli hormonu przysadki, który rośnie, gdy tarczyca pracuje za słabo, i spada, gdy hormonów jest za dużo.
U chorych z niedoczynnością tarczycy lewotyroksyna przywraca prawidłowe tempo metabolizmu, poprawia energię, tolerancję zimna i pracę serca. Celem leczenia jest wyrównanie niedoboru, a nie podniesienie poziomu hormonów powyżej normy. Wytyczne towarzystw endokrynologicznych wprost odradzają stosowanie hormonów tarczycy w leczeniu otyłości u osób z prawidłowo działającą tarczycą.
Jakie efekty daje T4 przyjmowana bez wskazań?
Gdy hormony tarczycy przyjmuje osoba ze zdrową tarczycą, ich stężenie przekracza normę i pojawia się stan zwany nadczynnością jatrogenną lub tyreotoksykozą rzekomą. Organizm zużywa więcej energii w spoczynku, przyspiesza tętno, rośnie temperatura ciała i nasila się rozkład tkanek. Część użytkowników odczuwa to jako większą energię i szybszy spadek masy ciała.
Problem polega na tym, że hormony tarczycy nie spalają wyłącznie tłuszczu. Przyspieszają rozkład białek mięśniowych i obrót tkanki kostnej. U osób z nadczynnością tarczycy spadek masy ciała obejmuje wyraźną utratę mięśni i osłabienie siły, szczególnie w mięśniach ud i ramion. W sportach sylwetkowych oznacza to dokładnie to, czego zawodnik chce uniknąć.
Dlaczego kulturyści wybierają T4 zamiast T3?
W środowisku kulturystycznym częściej stosowana jest T3 (liotyronina), bo działa szybko i silnie. T4 bywa wybierana przez osoby, które chcą łagodniejszego i bardziej stabilnego efektu, bo zamienia się w T3 stopniowo, a długi okres półtrwania oznacza mniejsze wahania stężenia w ciągu dnia. Spotyka się też argument, że T4 jest „bezpieczniejsza”, skoro przyjmują ją miliony pacjentów.
Ten argument nie wytrzymuje zderzenia z fizjologią. Pacjenci z niedoczynnością przyjmują lewotyroksynę po to, by wyrównać niedobór, a sportowiec ze zdrową tarczycą dokłada hormon do prawidłowego poziomu. Długi okres półtrwania działa też w drugą stronę: objawy nadmiaru, takie jak kołatanie serca czy bezsenność, nie mijają dzień po odstawieniu, tylko utrzymują się nawet przez kilka tygodni.
Skutki uboczne T4: serce, kości, mięśnie i oś tarczycowa
Nadmiar hormonów tarczycy wpływa niemal na każdy narząd. Najlepiej udokumentowane skutki uboczne to:
-
przyspieszone tętno, kołatania serca i zaburzenia rytmu, w tym migotanie przedsionków, którego ryzyko rośnie przy niskim TSH,
-
wzrost ciśnienia skurczowego i obciążenie mięśnia sercowego, szczególnie groźne przy jednoczesnym stosowaniu sterydów i stymulantów,
-
utrata masy mięśniowej i spadek siły,
-
zmniejszenie gęstości mineralnej kości przy długotrwałym nadmiarze, co zwiększa ryzyko złamań,
-
nadmierne pocenie się, nietolerancja ciepła, drżenie rąk, niepokój i bezsenność,
-
biegunki, wzrost apetytu i zaburzenia miesiączkowania u kobiet.
W literaturze medycznej opisano też rzadkie, ale groźne powikłania u sportowców. Przykładem jest okresowe porażenie tyreotoksyczne, czyli nagłe osłabienie mięśni wywołane gwałtownym spadkiem potasu, opisane m.in. u zawodnika kulturystyki przyjmującego hormony tarczycy bez wiedzy lekarza.
Co dzieje się z tarczycą po odstawieniu T4?
Gdy hormonów tarczycy jest we krwi za dużo, przysadka przestaje wydzielać TSH, a tarczyca ogranicza własną produkcję. Po odstawieniu przyjmowanego z zewnątrz hormonu przez pewien czas organizm nie wytwarza go w wystarczającej ilości. Pojawia się przejściowa niedoczynność: zmęczenie, uczucie zimna, spowolnienie, zatrzymywanie wody i przyrost masy ciała.
U większości zdrowych osób oś przysadka-tarczyca wraca do równowagi w ciągu kilku tygodni, ale okres ten bywa wyjątkowo nieprzyjemny po zakończeniu redukcji, gdy apetyt i tak jest wysoki. Dla zawodnika oznacza to ryzyko szybkiego odbicia masy ciała, często z większą ilością tłuszczu niż przed rozpoczęciem przyjmowania hormonu.
T4 w kulturystyce: redukcja, sterydy i ryzyko interakcji
W sportach sylwetkowych hormony tarczycy pojawiają się najczęściej w końcówce przygotowań do zawodów, gdy organizm broni się przed dalszą utratą tłuszczu, obniżając przemianę T4 w T3. Część zawodników sięga po T4 lub T3, by przełamać ten mechanizm, zwykle razem ze sterydami anabolicznymi, clenbuterolem czy innymi środkami na redukcję. Każde z tych połączeń zwiększa obciążenie serca.
Mniej znana jest interakcja ze sterydami anabolicznymi. Androgeny obniżają stężenie globuliny wiążącej tyroksynę (TBG), czyli białka transportującego hormony tarczycy we krwi. W efekcie rośnie udział wolnej, aktywnej postaci hormonu, nawet bez zmiany ilości przyjmowanej z zewnątrz. Wyniki badań tarczycy u osób stosujących sterydy bywają więc trudne do interpretacji, a działanie dodatkowej T4 silniejsze, niż wynikałoby z samej dawki.
Hormony tarczycy nie znajdują się na liście substancji zakazanych WADA, co bywa błędnie odczytywane jako sygnał bezpieczeństwa. Brak zakazu antydopingowego nie mówi jednak nic o ryzyku dla zdrowia, a ono jest dobrze opisane w endokrynologii. W Polsce lewotyroksyna jest lekiem na receptę, a jej przyjmowanie bez wskazań i bez kontroli TSH oznacza leczenie choroby, której nie ma.
Ukryte hormony tarczycy w suplementach na metabolizm
Osobne ryzyko dotyczy osób, które nie mają zamiaru przyjmować hormonów. W badaniu opublikowanym w 2013 roku w czasopiśmie „Thyroid” przeanalizowano suplementy reklamowane jako wspierające pracę tarczycy. W 9 z 10 produktów wykryto hormony tarczycy, a w części ich ilość była porównywalna z dawkami stosowanymi w leczeniu. Podobne zjawisko opisywano w suplementach odchudzających, szczególnie w produktach zawierających suszone gruczoły tarczycy zwierząt.
Na co dzień niewiele osób kojarzy kołatanie serca, poty czy bezsenność z „ziołowym” suplementem na metabolizm. Dlatego przy takich objawach lekarz powinien wiedzieć o wszystkich przyjmowanych produktach, a badanie TSH i wolnych hormonów tarczycy szybko wyjaśnia, czy problem wynika z nadmiaru hormonów.
T4 to lek, który u osób z niedoczynnością tarczycy przywraca prawidłowe funkcjonowanie organizmu. U zdrowego sportowca nie jest narzędziem do spalania tłuszczu, tylko sposobem na wywołanie nadczynności tarczycy ze wszystkimi jej konsekwencjami dla serca, kości i mięśni. Każda decyzja o przyjmowaniu hormonów tarczycy wymaga diagnostyki i nadzoru endokrynologa.

